Kilka słów o ubezwłasnowolnieniu.
Dziś chciałbym podzielić się krótką refleksją po jednej z rozpraw, w której uczestniczyłem. Sprawa dotyczyła wniosku o zniesienie ubezwłasnowolnienia, tematu niezwykle delikatnego, bo dotyczącego ludzkiej godności, wolności i prawa do decydowania o sobie.
Każdemu człowiekowi niezależnie od jego stanu zdrowia psychicznego, wieku czy sytuacji życiowej należy się szacunek i wysłuchanie.
Ubezwłasnowolnienie to nie „wyłączenie z życia społecznego”, lecz środek ochronny, który ma chronić osobę, gdy nie jest w stanie samodzielnie kierować swoim postępowaniem. Jednak zawsze trzeba pamiętać, że jest to środek ostateczny.
Czym jest ubezwłasnowolnienie?
Ubezwłasnowolnienie to orzeczenie sądu, które ogranicza lub odbiera zdolność do czynności prawnych.
Sąd może je orzec, gdy:
- dana osoba z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego zaburzenia psychicznego (np. uzależnienia) nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem,
- a jednocześnie dobro tej osoby wymaga ochrony, np. przed podejmowaniem decyzji finansowych, które mogłyby jej zaszkodzić.
Zawsze z udziałem biegłych.
W postępowaniach o ubezwłasnowolnienie i o jego zniesienie sąd zawsze powołuje biegłych psychiatrów lub psychologów, którzy oceniają stan zdrowia i możliwości danej osoby.
To ich opinia stanowi podstawę do oceny, czy ubezwłasnowolnienie jest nadal konieczne, czy też można je uchylić.
Warto wiedzieć.
O zniesienie ubezwłasnowolnienia może wystąpić sama osoba ubezwłasnowolniona, jej opiekun, kurator, a także prokurator lub Rzecznik Praw Obywatelskich.
Każda sprawa jest indywidualna i każda wymaga delikatności oraz zrozumienia.
Nie zapominajmy, że prawo ma służyć człowiekowi, a nie odwrotnie.
Ubezwłasnowolnienie powinno chronić, nigdy upokarzać.



